Gdy oprocentowanie lokat przestaje wystarczać, amerykańskie obligacje skarbowe wyglądają kusząco, zwłaszcza przy wysokim kursie dolara i dużej płynności rynku. Rentowność obligacji amerykańskich nie mówi jednak wszystkiego o wyniku polskiego inwestora. Trzeba spojrzeć także na cenę papieru, termin wykupu, ryzyko stopy procentowej, kurs USD/PLN, podatki i sposób zakupu.
Najważniejsze liczby i zasady w jednym miejscu
- Rentowność to oczekiwany roczny wynik z obligacji przy określonej cenie i założeniu trzymania jej do wykupu.
- Na początku września 2026 roku rentowność amerykańskich papierów 10-letnich wynosiła około 4,8%, a 30-letnich około 5,25%.
- Wzrost rentowności obniża cenę wcześniej wyemitowanych obligacji o stałym oprocentowaniu.
- Dla inwestora z Polski równie ważna jak odsetki jest zmiana kursu dolara.
- Obligacja trzymana do wykupu daje większą przewidywalność w dolarach, ale nie usuwa ryzyka walutowego.
- Przy inwestycjach przez zagranicznego brokera trzeba samodzielnie dopilnować rozliczenia podatkowego.
Jak czytać rentowność amerykańskich obligacji skarbowych
Rentowność to nie to samo co kupon. Kupon jest stałą płatnością określoną w warunkach emisji, natomiast rentowność zmienia się wraz z ceną papieru na rynku wtórnym. Gdy inwestorzy sprzedają obligacje, ich cena spada, a rentowność rośnie. Przy zwiększonym popycie dzieje się odwrotnie.
Najczęściej analizuje się rentowność do wykupu, czyli YTM. To przybliżony roczny wynik, jaki inwestor może uzyskać, jeśli kupi papier po bieżącej cenie, otrzyma wszystkie kupony i doczeka wykupu po wartości nominalnej. YTM jest użyteczna tylko przy konkretnym terminie wykupu i cenie zakupu, dlatego sama liczba z wykresu nie jest jeszcze obietnicą zysku.
Na początku września 2026 roku orientacyjna krzywa rentowności wyglądała następująco:
| Termin | Przybliżona rentowność | Co pokazuje |
|---|---|---|
| 2 lata | 4,43% | Oczekiwania dotyczące polityki Fed i krótkoterminowych stóp |
| 5 lat | 4,60% | Połączenie oczekiwań inflacyjnych i perspektyw gospodarki |
| 10 lat | około 4,79% | Najczęściej obserwowany punkt odniesienia dla rynku |
| 30 lat | około 5,25% | Długoterminowe ryzyko inflacji, podaży długu i premii za termin |
Dane te traktowałbym jako rynkowy obraz z konkretnego dnia, a nie stałą stawkę lokaty. Notowania zmieniają się codziennie, a rentowność publikowana dla „10 lat” często jest wartością dla hipotetycznego papieru o dokładnie takim terminie, wyliczoną z całej krzywej dochodowości.
Dlaczego rentowności rosną albo spadają
Najsilniej na krótkie terminy wpływa polityka amerykańskiej Rezerwy Federalnej. Po decyzji z lipca 2026 roku przedział stopy funduszy federalnych wynosił 3,50-3,75%, a kolejne posiedzenie zaplanowano na 15-16 września. Sama decyzja banku centralnego jest ważna, ale rynek reaguje przede wszystkim na to, co inwestorzy przewidują na kolejne miesiące.
Jeżeli uczestnicy rynku oczekują wyższej inflacji, domagają się zwykle wyższej rentowności. Chcą w ten sposób zrekompensować utratę siły nabywczej pieniędzy. Gdy inflacja ma spadać, a bank centralny może obniżać stopy, rentowności często zniżkują, a ceny istniejących obligacji rosną.
Na długim końcu krzywej działają również czynniki, których nie da się sprowadzić do jednej decyzji Fed. Znaczenie mają między innymi:
- podaż długu USA i skala nowych emisji,
- tempo wzrostu gospodarczego i oczekiwania dotyczące przyszłych budżetów,
- popyt zagranicznych inwestorów na aktywa dolarowe,
- premia terminowa, czyli dodatkowa rekompensata za zamrożenie kapitału na wiele lat,
- napięcia geopolityczne oraz zmiana nastawienia do bezpiecznych aktywów.
W praktyce nie zakładam automatycznie, że wysoka rentowność oznacza okazję. Może oznaczać atrakcyjny dochód, ale może też sygnalizować, że rynek obawia się inflacji, wysokiego zadłużenia albo dalszych podwyżek stóp. To ważne rozróżnienie, szczególnie przy papierach 20- i 30-letnich.
Co dzieje się z ceną obligacji, gdy rentowność się zmienia
Relacja jest odwrotna. Gdy nowe obligacje oferują wyższy dochód, starszy papier z niższym kuponem musi stanieć, aby stał się konkurencyjny. Jeżeli rentowności spadają, wcześniej kupiona obligacja z wyższym kuponem zyskuje na wartości.
Dobrym przybliżeniem wrażliwości jest duration. Ten termin oznacza średni ważony czas odzyskania pieniędzy z obligacji i pomaga oszacować reakcję ceny na zmianę rentowności. Jeżeli papier ma zmodyfikowaną duration na poziomie 8, wzrost rentowności o 0,50 punktu procentowego może obniżyć jego cenę o około 4%, jeszcze przed uwzględnieniem efektu wypukłości.
Przykładowo, przy pozycji wartej 100 000 dolarów taka zmiana oznaczałaby orientacyjny spadek wyceny do około 96 000 dolarów. Nie jest to strata ostateczna, jeśli inwestor nie sprzedaje papieru i emitent wykupuje go w terminie, ale przez kilka lat wartość rachunku może wyglądać znacznie gorzej.
Dlatego krótkie bony skarbowe są zwykle mniej wrażliwe na zmiany stóp niż obligacje 10- lub 30-letnie. Im dłuższy termin i niższy kupon, tym większe wahania ceny. To właśnie dlatego fundusz lub ETF na długoterminowe obligacje może zachowywać się zupełnie inaczej niż pojedynczy bon trzymany do wykupu.

Jaki termin wybrać do konkretnego celu
Nie ma jednego najlepszego odcinka krzywej. Ja zaczynam od pytania, kiedy pieniądze będą potrzebne. Dopiero później patrzę na to, czy bardziej zależy mi na stabilności ceny, potencjalnym wzroście wyceny, czy wysokim bieżącym dochodzie.
| Rodzaj papieru | Największa zaleta | Główne ryzyko | Kiedy ma sens |
|---|---|---|---|
| Bony skarbowe do 12 miesięcy | Niewielka wrażliwość na zmianę stóp | Konieczność ponownego zainwestowania środków | Parkowanie kapitału i krótki horyzont |
| Obligacje 2-5-letnie | Rozsądny kompromis między dochodem a zmiennością | Spadek ceny przy wzroście stóp | Średni termin i budowanie części defensywnej portfela |
| Obligacje 10-letnie | Duża płynność i popularny punkt odniesienia | Wyraźne wahania ceny i inflacja | Dłuższy horyzont oraz zakład na spadek rentowności |
| Obligacje 20-30-letnie | Największa ekspozycja na spadek stóp | Bardzo wysoka duration | Świadoma strategia długoterminowa, nie gotówka awaryjna |
| TIPS | Ochrona kapitału przed amerykańską inflacją | Ryzyko kursowe i zmienna cena rynkowa | Dywersyfikacja realnego dochodu |
TIPS, czyli obligacje indeksowane inflacją, nie są prostym zabezpieczeniem przed inflacją w Polsce. Chronią przed zmianą wskaźnika cen w Stanach Zjednoczonych, a polski inwestor nadal ponosi ryzyko kursu dolara i różnicy między inflacją USA a inflacją w Polsce.
Jak zainwestować z Polski i nie pomylić stopy zwrotu
Ekspozycję można uzyskać na kilka sposobów. Bezpośredni zakup obligacji przez brokera daje jasny termin wykupu i możliwość otrzymywania kuponów. Z kolei ETF na obligacje jest prostszy w obsłudze, ale zwykle nie ma jednej daty końcowego wykupu, bo fundusz stale wymienia zapadające papiery na nowe.
Przy wyborze ETF-u patrzę na średni termin zapadalności, duration, koszty zarządzania, walutę notowania i spread. Fundusz krótkoterminowy może być odpowiedniejszy dla osoby, która chce ograniczyć wahania, natomiast fundusz długoterminowy mocniej reaguje na zmianę rentowności. Sama nazwa „obligacyjny” nie oznacza jeszcze niskiego ryzyka.
Największą pułapką dla polskiego inwestora jest waluta. Jeżeli obligacja zarabia 5% w dolarach, a dolar osłabia się wobec złotego o 8%, wynik po przeliczeniu na PLN może być ujemny. W odwrotnym scenariuszu umocnienie dolara podniesie wynik, nawet jeśli sama cena obligacji niewiele się zmieni.
Do tego dochodzą podatki. Dochody kapitałowe są w Polsce co do zasady opodatkowane stawką 19%, a przy inwestycjach zagranicznych rozliczenie może wymagać samodzielnego przeliczenia kwot na złote i ujęcia ich w PIT-38. Zagraniczny broker nie zawsze wystawi polski formularz podatkowy, dlatego przed zakupem sprawdzam, jakie zestawienia transakcji i odsetek faktycznie udostępnia.
Nie ignorowałbym też kosztów przewalutowania. Przy małej inwestycji prowizja, spread walutowy i opłata za transfer mogą zjeść znaczną część rocznego kuponu. Im mniejsza kwota, tym większe znaczenie mają koszty techniczne, a nie różnica między rentownością 4,7% i 4,8%.
Jak podejść do decyzji bez zgadywania kierunku rynku
Przed zakupem zapisuję cztery liczby. Są to termin wykupu, rentowność do wykupu, duration oraz kurs, po którym kupuję dolary. Ten prosty zestaw od razu pokazuje, czy inwestycja jest krótkoterminowym przechowaniem gotówki, czy zakładem na konkretny scenariusz makroekonomiczny.
- Określ cel i termin. Pieniądze potrzebne za rok nie powinny być wystawione na ryzyko 30-letniej obligacji.
- Rozdziel kupon od wyniku. Kupon może być stały, ale cena rynkowa będzie się zmieniać.
- Policz wpływ waluty. Zrób przynajmniej dwa scenariusze dla kursu USD/PLN.
- Sprawdź pełne koszty. Uwzględnij prowizję, spread, opłatę za przewalutowanie i koszt funduszu.
- Nie zakładaj jednego momentu wejścia. Przy długim terminie rozłożenie zakupów w czasie ogranicza ryzyko kupienia całej pozycji przy lokalnym szczycie rentowności.
Najczęstszy błąd polega na kupowaniu długich obligacji tylko dlatego, że ich rentowność wygląda atrakcyjnie. W rzeczywistości inwestor może kupować nie sam dochód, lecz także dużą zmienność ceny i zakład o przyszłej inflacji. Jeżeli nie chce obserwować rynku i akceptować przejściowej straty, krótszy termin zwykle lepiej pasuje do jego celu.
Co z tej analizy wynika dla inwestora w 2026 roku
Amerykańskie obligacje skarbowe mogą być wartościową częścią portfela, szczególnie gdy inwestor chce dywersyfikować aktywa poza Polskę i posiada już wydatki lub oszczędności w dolarach. Nie traktowałbym ich jednak jako odpowiednika lokaty w złotych, ponieważ wynik zależy jednocześnie od stóp procentowych, ceny papieru, kursu walutowego, podatku i kosztów dostępu.
Najbardziej praktyczne podejście polega na dopasowaniu terminu do celu, sprawdzeniu duration i policzeniu wyniku w PLN, a nie tylko w USD. Wysoka rentowność jest punktem wyjścia do analizy, nie gotową rekomendacją zakupu. Taka perspektywa pozwala wykorzystać potencjał amerykańskiego rynku długu bez udawania, że ryzyko zniknęło.